Wieczysta Adoracja ☼

Formularz zgłoszeniowy do pobrania i wypełnienia:

Wypełniony formularz prosimy o przesłanie drogą elektroniczną na adres:

dpst@archpoznan.pl

MODLITWA ADORACJI
Adoracja eucharystyczna


Gdy w środowisku katolickim mówi się o adoracji, spontanicznie i słusznie myślimy o adoracji
Najświętszego Sakramentu. Rzeczywiście – wszystko, co powiedzieliśmy dotychczas o adoracji,
dotyczy specjalnie Eucharystii. Ona jest źródłem i uprzywilejowanym miejscem wszelkiej adoracji, bo
jest dla Kościoła ziemskiego i w porządku wiary, sakramentem rzeczywistej obecności Chrystusa, Syna
Bożego, w pełni Jego Bóstwa i w pełnej prawdzie Jego cielesnego człowieczeństwa.
Jeśli adorować, znaczy czcić Boga z miłością, szacunkiem i dziękczynieniem w miejscu Jego obecności,
w Jego wspaniałości i w całym Jego dziele zbawienia (patrz adoracja w Apokalipsie) – to Eucharystia
jest celebracją adoracji w pełnym tego słowa znaczeniu. Apostołowie i ci, którzy zbliżali się do Jezusa,
adorowali w Nim Tego, w którym mieszka cała pełnia: Bóstwo, na sposób ciała (Kol 2,9).
Eucharystia jest odtąd sakramentem cielesnej obecności Syna Bożego pośród nas i naszym zadaniem
jest tam Go adorować w najmocniejszym tego słowa znaczeniu. Adorujemy Tego, w którym, poprzez
którego, i dla którego wszystko się stało; adorujemy Słowo Boże, które przybyło w naszym ciele.
Tak, wszystko na wysokościach niebieskich, na ziemi i w piekle musi ugiąć kolano na imię Jezusa (zob.
Fil 2,10), bo wszystko jest Jemu poddane. On się uniżył, stając się podobnym do ludzi, ogołocił się, aż
do śmierci na krzyżu.
W Eucharystii adorujemy Zbawiciela świata, Baranka, który nabył Bogu krwią swoją ludzi z każdego
pokolenia, języka, ludu i narodu (Ap 5,9).
Sakrament Syna Bożego, który dla nas cierpiał – Eucharystia, uobecnia nam sakramentalnie całą
tajemnicę zbawienia. „Każdego dnia – mówi modlitwa nad darami z Mszy Świętej Wielkiego Czwartku

– kiedy jest sprawowana ta ofiara, uobecnia się dzieło naszego zbawienia” (por. 1 Kol 11,26). W tej
ofierze zamiar Pana wypełnia się w najwyższym stopniu, w sposób ostateczny i definitywny, mimo że
teraz nie widzimy jeszcze, aby wszystko było Mu poddane (Hbr 2,8), że wszystko w Nim się zawiera.
Wielka jest tajemnica wiary, w której adorujemy Zbawiciela świata, Pana końca czasów, centrum i
pełnię całego stworzonego świata, naszego prawdziwego Boga, który przybrał nasze ludzkie ciało.
Celebracja Eucharystii sprawia również, że oczekujemy i przyśpieszamy przyjście Pana:
błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa
(Tt 2,13). Eucharystia przedłuża w ten sposób adorację Jezusa przez Apostołów w Jego
Wniebowstąpieniu (zob. Łk 24,50-51). Błogosławiąc swoich bliskich, objawia się On tam jako
Arcykapłan dóbr przyszłych (Hbr 9,11), który, wywyższony ponad niebiosa (zob. Hbr 7,26) ukaże się
po raz drugi (zob. Hbr 9,28). Przyjdzie tak samo, jak odszedł (Dz 1,11), czyli jako Syn otoczony chwałą i
Władca. Adoracja eucharystyczna jest naprawdę miejscem wołania przez Kościół „Przyjdź”, które
rozpoczęło się w dniu wniebowstąpienia, a skończy się, gdy jako ostatni wróg zostanie pokonana
śmierć… A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, który
Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich (1 Kor 15,26-28).

Wszelka adoracja przechodzi poprzez Chrystusa


Celebracja i sakramentalna obecność wszystkich tajemnic Chrystusa – Eucharystia, jest w sposób
całkowicie jedyny i najwyższy celebracją poddania się Jezusa Ojcu. Słowo stało się ciałem, cierpiało
dla nas, stało się Eucharystią, ponieważ poddało się we wszystkim planowi miłości Ojca (…).

Oto idę, (…) abym spełniał Twoją wolę (Hbr 10,7). Taka jest cała tajemnica ofiary Chrystusa. Na końcu
swego życia dokonuje jeszcze aktu doskonałej adoracji mówiąc: Ojcze, w Twoje ręce powierzam
ducha mojego (Łk 23,46). Całe dzieło Syna, poprzez Jego pełne miłości posłuszeństwo, ma na celu
uwielbić Ojca, ukazać Jego chwałę, umożliwić cudowne objawienie dobroci i miłości Boga (…)
List do Hebrajczyków jest wielkim tekstem teologicznym o adoracji Jezusa, który stał się doskonałym
czcicielem poprzez cierpienie. Nie chodzi o doskonałość moralną – Jezus był bez grzechu – ale o
doskonałość w sensie wypełnienia, ostatecznego zakończenia. Wszystko wypełniło się poprzez Niego,
z Nim i w Nim. To dlatego nie możemy wejść w prawdziwą adorację inaczej, jak poprzez wejście w
komunię z Jedynym Synem, czcząc Go równocześnie jako Boga i adorując wraz z Nim – doskonałym
człowiekiem. Każda adoracja przechodzi poprzez Chrystusa i w Nim znajduje swoje wypełnienie.
Trzeba nam adorować Jezusa w każdym tabernakulum świata, za każdym razem, kiedy przechodzimy
obok kościoła, jak wciąż zalecał proboszcz z Ars. „Kiedy obudzicie się w nocy – mówił – przenieście się
szybko duchem przed tabernakulum”. Kiedy św. Franciszek Salezy lub św. Benedykt Labre zastawali
kościół zamknięty, klękali i modlili się pod drzwiami.
Tymczasem jest jeszcze inny wymiar adoracji. Adoracja nie jest tylko osobistą postawą, nawet jeżeli
jest głównie sprawą duchową osoby. To postawa całego Kościoła, który, ponieważ pozostaje
zjednoczony z Chrystusem, uwielbia Go i uwielbia Ojca wraz z Nim, adoruje w imieniu całej ludzkości.
Kiedy adorujemy wraz z innymi, jest to – jak wierzę – szczególna łaska. To nie tylko łaska Kościoła, ale
też pewien rodzaj pomnożenia ducha adoracji, który na nas spoczywa. Potrzebujemy tego, by się
gromadzić jako ciało na wspólnej adoracji, gdzie obecność Pana jest jak gdyby wzmożona.

Owoce adoracji

Pierwszym owocem adoracji w życiu jest najpierw wzrost nadprzyrodzonej wiary. Aby adorować,
trzeba czynić akty wiary. Nie czujemy obecności Pana, nie widzimy Go. Aby adorować biały, okrągły
kawałek chleba, trzeba naprawdę oprzeć się na słowie Chrystusa, które jest prawdą i nie oszukuje
nas, mówiąc To jest Ciało Moje (Mk 14,22). Wzrastając w tym akcie wiary, tzn. w uznaniu tego, kim
Bóg jest i co robi, dochodzimy do wiary coraz większej, bardziej oczyszczonej i rozumnej.
Adoracja odkrywa przed nami nowe światło, coraz bardziej wypełnione tajemnicą. Oczyszcza
inteligencję, daje większą jasność, nawet w sprawach konkretnego życia, w problemach, które zdają
się nie mieć nic wspólnego z Eucharystią – po prostu dlatego, że wszystko upraszcza, stawiając nas
wobec ostatecznej rzeczywistości.
Na dodatek, nawet jeśli nie potrafimy tego udowodnić, wiemy dobrze, że adoracja prowadzi nas do
współczucia i miłości. Jeżeli w Eucharystii adorujemy naprawdę Pana, który cierpiał, Pana, który był
doświadczony każdą z naszych słabości, który przyszedł, by współczuć, wybawiać, uzdrawiać, by
uwolnić więźniów, nie możemy nie czynić jak On i stopniowo wchodzimy we współczucie. Adorując
stajemy się coraz bardziej podobni do Niego. I wzajemnie – współczucie, służba innym, zetknięcie się z
ludzką nędzą fizyczną, moralną, duchową itd., odsyła nas do adoracji. Ten dwustronny ruch – od
adoracji do współczucia i od współczucia do adoracji wspaniale ukazuje Matka Teresa, Misjonarki
Miłości i wiele innych zgromadzeń oddanych równocześnie adoracji i służbie potrzebującym.
Adoracja eucharystyczna przemieni całe nasze życie przez tę osobistą, całkowitą bliskość z Panem.
Jezus obecny w tym sakramencie przychodzi, by mieszkać w nas i pośród, nas. Jego obecność
przemienia nas i ożywia. Powoli życie i uczucia Chrystusa stają się naszymi, abyśmy mogli w prawdzie
powiedzieć: Teraz już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus (Ga 2,20).

Adoracja będzie nas także uwalniać i uzdrawiać, bo to przecież ten sam Jezus, który przyszedł uwolnić
więźniów, przywrócić wzrok niewidomym, który przeszedł przez ziemię dobrze czyniąc, jest osobiście
obecny w Eucharystii.
Adoracja daje nam bardziej współpracować w dziele zbawienia, bo adorujemy Adorującego, który
naprawia wszelkie zniewagi, wszelkie bałwochwalstwo, wszelki grzech świata popełniony przeciwko
Ojcu Światłości. Gdy przed Komunią słyszymy „Oto Baranek Boży…”, wierzmy, adorujmy z wiarą Tego,
który poprzez swą jedyną Adorację niesie i gładzi grzech świata. Gdy poświęcacie czas na adorację i
zdaje się wam, że nic nie robicie, możecie uczestniczyć w zbawieniu świata jednocząc się z
Chrystusem Zbawicielem.
Adoracja przygotowuje nas również do życia wiecznego, bo w Eucharystii adorujemy Tego, który
chodził drogami Galilei, cierpiał za nas, zmartwychwstał i żyje w niebie – Tego samego, którego
ujrzymy w chwale, którego widok będzie naszym wiecznym nasyceniem. Adoracja przygotowuje nas
do tego w sposób tajemniczy, bo poprzez wiarę daje nam widzieć Niewidzialnego, dotknąć
Niezmiennego. Przygotowujemy się do tego, by Go widzieć i być nasyconymi Jego wspaniałością, bo
adoracja będzie nasyceniem. Jeżeli teraz adorujemy w wierze, w ciemności, to wtedy będziemy
twarzą w twarz z pełnią Życia i Światłości. Jedną z najgłębszych tragedii współczesnego świata jest to,
że nie oczekuje on już wiecznego szczęścia, jest kompletnie zblazowany, właśnie dlatego, że stworzył
sobie bożków nie chcąc czekać, by otrzymać z innych rąk swe szczęście.
Podsumowując chciałbym poruszyć ostatni aspekt adoracji, bez którego wszystko, co dotychczas
powiedzieliśmy, byłoby niepełne. Właściwością adoracji eucharystycznej jest zanurzenie nas w
tajemnicy Trójcy. Chrystus, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną
ofiarę (Hbr 9,14), ofiarowuje nas wraz z sobą, w tym samym Duchu Świętym. Upodobanie,
odpoczynek Ojca w swym Synu i w nas, to również Duch Święty.
Ponieważ Ojciec chce mieć czcicieli w Duchu i w prawdzie, szuka obrazu, upodobnienia do swego
Syna na ziemi, aby móc objawić swój dar miłosierdzia i spocząć tam. Tak jak ogień, który wciąż
pragnie się rozszerzać, miłość nie może zatrzymać się na sobie. Potrzebuje nie tyle rozlać się szeroko,
co dawać się przyciągając do siebie; nie można niczego dodać do pełni Boga, a tymczasem Jego
miłość nie może ograniczyć się do Niego samego; On chce, by inne byty miały udział we wspaniałości i
nieskończonej pełni, którymi jest. Dlatego szuka czcicieli w Duchu i prawdzie. Prośmy Pana, byśmy
każdego dnia choć trochę bardziej się nimi stawali. Stając się czcicielami Boga, ujrzymy Jego chwałę i
zostaniemy nią przemienieni, a także przemienimy świat przyciągając go do Boga.
O. Albert-Marie de Monleon, Il est vivant
Przeł. Agnieszka Homan